Cykl obrazów malowanych na szkle pt. „Pasja” Janiny Walczak-Budzicz, artystki zakopiańskiej - Muzeum Etnograficzne w Toruniu

Strona główna O muzeum Działy i zbiory Cykl obrazów malowanych na szkle pt. „Pasja” Janiny Walczak-Budzicz, artystki zakopiańskiej

Cykl obrazów malowanych na szkle pt. „Pasja” Janiny Walczak-Budzicz, artystki zakopiańskiej

Starsza kobieta w ciemnym stroju, zarzuconej na ramiona białej chuście i 3 szurach czerwonych drewnianych koralach na szyi stoi na tle kwitnących bzów.

Janina Walczak-Budzicz – sylwetka artystyczna zakopiańskiej malarki

Pochodząca z Zakopanego Janina Walczak-Budzicz z domu Jarosz (ur. 1950 r.) jest uznaną artystką kontynuującą tradycję podhalańskiego ludowego malarstwa na szkle, poetką, publicystką, działaczką społeczną i propagatorką dziedzictwa kulturowego Podhala. Była założycielką i wieloletnim prezesem Tatrzańskiego Koła Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz wiceprezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Twórców Ludowych. W 2004 r. została laureatką prestiżowej Nagrody im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej”. W 2010 r. z powodów rodzinnych zamieszkała w Warszawie, gdzie nadal tworzy.

Na szkle zaczęła malować w połowie lat 70. XX wieku. Techniki malowania uczył ją pierwszy mąż, Zdzisław Walczak – wybitny zakopiański malarz. Z czasem malarska pasja pochłonęła ją na dobre, wyznaczając kierunek jej aktywności artystycznej i stając się dziedziną twórczości, którą z dużymi sukcesami uprawia do dziś. Bogaty dorobek malarski Janiny Walczak-Budzicz był prezentowany na wielu wystawach w Polsce, Niemczech, Francji, Rosji, Norwegii, na Słowacji, w Chinach, Kanadzie, Peru. Jej obrazy wzbogacają kolekcje wielu renomowanych muzeów w Polsce. W 2024 r. jej twórczość doczekała się pierwszego pełnego opracowania i została pokazana przekrojowo na ekspozycji czasowej „W szklanym blasku. Malarstwo Janiny Walczak-Budzicz” w Muzeum Etnograficznym im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu.

Janina Walczak-Budzicz od początku swojej działalności malarskiej współpracowała z naszą instytucją. Uczestniczyła w ogólnopolskich konkursach sztuki ludowej organizowanych przez nasze muzeum, zajmując w nich czołowe lokaty. W 1976 r. otrzymała trzecią nagrodę w konkursie „Dziecko w sztuce ludowej’, w 1980 r. pierwszą nagrodę w konkursie „Wisła w sztuce ludowej”, a w 1988 r. wyróżnienie w konkursie „Ziemia bliska sercu”. Brała też udział w muzealnych kiermaszach, prowadziła międzynarodowe przeglądy kapel ludowych. Ta wieloletnia współpraca zaowocowała jednym z największych w kraju zbiorów jej prac. W naszej kolekcji muzealnej znajduje się 140 obrazów artystki pochodzących z lat 1975–1994 (tworzyła ona wówczas pod nazwiskiem „Jarosz”). Odzwierciedlają one wszystkie trendy jej twórczości z tamtego okresu, w której przeważały tematy związane z Podhalem i jego dziedzictwem kulturowym. Wśród zgromadzonych prac dominują przedstawienia religijne (maryjne, chrystologiczne, świętych patronów, aniołów) oraz z życia codziennego i odświętnego górali (praca, obrzędy, zabawy), ale również folklor zbójnicki odwołujący się do podhalańskich i słowackich legend. Obrazy utrzymane w duchu estetyki ludowej nawiązują do dawnego malarstwa z Podtatrza. Zazwyczaj zachowują tradycyjny charakter kompozycji opartej na rytmie i symetrii, zdobionej ornamentem roślinno-kwiatowym.

Z czasem Janina Walczak-Budzicz zaczęła wprowadzać do swojego malarstwa nowe treści, formy i rozwiązania zdobnicze, świadczące o kształtowaniu się jej indywidualnego stylu. W drugiej połowie lat 90. XX wieku wyraźnie zmienił się język jej wypowiedzi artystycznej, tematyka i sposób malowania. Pozostała jednak wierna tradycyjnej technice malowania, używając farb olejnych i temper, a do kreślenia konturów czarnego tuszu lub brązowej tempery. Tematem jej zainteresowań stała się Biblia, żywoty świętych, których treści ilustrowała i komentowała zgodnie ze swoimi przemyśleniami. Zaczęły powstawać obrazy o rozbudowanej, wielowątkowej fabule, pełne symboli, malowane na dużych taflach szkła, mierzących 100 x 70 cm, których przestrzeń podlegała podziałowi na wiele scen tworzących rodzaj mikroobrazów ułożonych wokół spójnego z nimi motywu centralnego. Przykładem takich prac jest właśnie cykl obrazów „Pasja”.

Cykl obrazów malowanych na szkle „Pasja”

Na cykl „Pasja” składa się czternaście wielkoformatowych obrazów (100×70 cm) ze stacjami drogi krzyżowej i piętnasty, ze sceną Zmartwychwstania, która nie mieści się w tradycyjnym kanonie pasyjnym przyjętym w sztuce kościelnej. Obrazy zostały namalowane w latach 2012–2013 w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego otrzymanego w 2012 r. Jest to spektakularne dzieło artystki dowodzące jej wielkiego talentu malarskiego i ogromnych zdolności interpretacyjnych, doskonałe pod względem warsztatowym oraz kolorystycznym. Malarka znalazła własną, bardzo oryginalną formułę plastyczną na prezentację podjętej tematyki. W przedstawieniach pasyjnych łączy ona w sposób symboliczny wątki religijne ze społeczno-historycznymi, przekazując uniwersalne treści na temat niezmienności postaw ludzi i grzechów popełnianych przez nich niezależnie od czasów. Każda stacja ma rozbudowaną ikonografię zawierającą – obok scen drogi krzyżowej – nawiązania do dziejów Polski, Europy, chrześcijaństwa. Poszczególne stacje osadzone są w realiach konkretnej epoki historycznej, począwszy od czasów Chrystusa  ż do współczesności. W drodze krzyżowej Chrystusowi towarzyszą postaci biorące udział w jego ukrzyżowaniu oraz jednoznacznie kojarzące się ze złem, np. hitlerowiec, żołnierz sowiecki, Krzyżacy. Pojawiają się też postaci zwierzęce symbolizujące złe cechy ludzkie: węże, hieny, szczury, świnie, szczekające psy. Obok Chrystusa są również osoby stojące po stronie dobra, takie jak: św. Weronika, Szymon Cyrenejczyk, zwykli ludzie. Odniesienia do prezentowanego okresu historycznego odnajdujemy też w scenach drugoplanowych, malowanych w górnej części kompozycji centralnej z przedstawieniem pasyjnym. Ukazują one prześladowania i różne tragedie, których na przestrzeni wieków ludzie doświadczali z powodu niegodziwości innych oraz całych systemów totalitarnych. Znajdziemy tu: Żydów prowadzonych na śmierć do Oświęcimia, zsyłki na Sybir, handel niewolnikami, ukrzyżowania pierwszych chrześcijan. Dodatkowo każdą stację uzupełniają sceny ilustrujące siedem grzechów głównych. Zamykający cykl obraz„Zmartwychwstanie”, ze sceną wpisaną w owal nawiązujący symbolicznie do pisanki wielkanocnej, zgodnie z ideą chrześcijaństwa, niesie przesłanie nowego życia i zbawienia.

Stacje drogi krzyżowej zbudowane są w oparciu o te same układy kompozycyjne malowane na czarnych tłach. Wszystkie sceny wpisane są w obramowania zdobione po bokach motywami kwiatowo-roślinnymi, charakterystycznymi dla podhalańskiego ludowego malarstwa na szkle.

Integralną częścią cyklu „Pasja” są tekstowe komentarze Janiny Walczak-Budzicz – jej osobiste przemyślenia na temat każdej stacji drogi krzyżowej i prezentowanych w niej scen. Pozwalają one widzowi dogłębnie zrozumieć zawarte w nich treści i przesłania. W całą tematykę i ideę cyklu wprowadza tekst wstępny malarki.

Cykl „Pasja” można było oglądać w Muzeum Etnograficznym im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu w 2024 r. na wspominanej już wystawie czasowej „W szklanym blasku. Malarstwo Janiny Walczak-Budzicz. Dzieła te, trafiając do naszych zbiorów, dopełniły istniejącą kolekcję obrazów malarki. Dzięki niemu stała się ona reprezentatywna dla wszystkich okresów jej malowania. Jednocześnie w sposób znaczący cykl podniósł wartość gromadzonej w Muzeum Etnograficznym w Toruniu kolekcji polskiej sztuki ludowej i nieprofesjonalnej z drugiej połowy XX wieku oraz początków XXI wieku.

Literatura:

Moja Pasja.Janina Walczak-Budzicz (Jarosz Walczakowa), folder, oprac. Tomasz Budzicz, Zakopane–Warszawa 2013.

Olszewska Bożena, W szklanym Blasku. Malarstwo Janiny Walczak-Budzicz, Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu, Toruń 2024.

Olszewska Bożena, Malarstwo na szkle Janiny Walczak-Budzicz – konteksty twórczości, „Kultura Wsi. Ludzie – Wydarzenia – Przemiany”, 2024, nr 27 (4), s. 13–18.

Fragment obrazu wyjęty z magazynowego schowka na obrazy.
Starsza kobieta siedzi przy biurku z dokumentami.

Komentarz Janiny Walczak-Budzicz wprowadzający w temat cyklu „Pasja”

Wszystkie obrazy charakteryzuje podział na pola. Część środkowa to główny temat wzbogacony w tle o dodatkowe treści nawiązujące do tegoż tematu (przedstawiające tych, którzy na przestrzeni wieków cierpieli niejako z Chrystusem – nad główną sceną). Pola boczne zdobią cały obraz kwiatami charakterystycznymi dla podhalańskiego malarstwa na szkle.

W górnych narożnych polach – anioły w dwóch pozach, powtarzających się co drugi obraz, trzymają narzędzia męki i przedmioty nawiązujące do tematu głównego. Dół każdego z obrazów jest podzielony na trzy części. Zawierają one sceny dotyczące siedmiu grzechów głównych. Każdy z grzechów przedstawiony jest na dwóch obrazach w sześciu scenkach sytuacyjnych (siedem grzechów na czternastu obrazach). Od współczesnych scen pomieszanych z historią w pierwszym obrazie cofamy się, już bardziej chronologicznie, w mroki wieków aż do początków chrześcijaństwa. Umieszczenie w obrazach tego tematu jest celowe. To grzechy są bezpośrednią przyczyną Męki Pańskiej i śmierci krzyżowej Chrystusa jako odkupienia i przez to zbawienia człowieka. Natomiast cofanie się w historii widoczne jest również w scenach głównych i scenkach nad głównymi postaciami środkowej części.

W części środkowej ponadto postaci, towarzyszące Chrystusowi w Drodze Krzyżowej, to oprawcy z różnych epok i zwierzęta, uważane przez wieki za symbole zła (oczywiście niesłusznie, ale niestety…) oraz postaci pozytywne – św. Jan, Matka Chrystusa, św. Weronika, setnik pod krzyżem itd.

Te zasady dotyczą czternastu stacji Drogi Krzyżowej.

Zupełnie inną kompozycję zastosowano w piętnastym obrazie, „Zmartwychwstaniu”. Nie jest to XV stacja, jak u niektórych twórców (Bryll, Brandstaetter itd.), ponieważ nie ma XV i więcej… stacji. Droga Krzyżowa kończy się złożeniem do grobu. Potem już jest tylko Zmartwychwstanie, więc tworzenie dodatkowych stacji Męki Pańskiej, gdy ona skończyła się definitywnie, nie ma najmniejszego sensu. Natomiast jakby pointą dramatu pasyjnego jest właśnie pokonanie śmierci przez Chrystusa i ukazanie nam sensu cierpienia oraz drogi, jaką każdy musi przejść do nowego Życia.

Scena Zmartwychwstania ukazana jest w owalu, który jest niczym „okno do Nieba”…, a jednocześnie w całej kompozycji – jak wielkanocna pisanka, symbol nowego życia. W niej Zmartwychwstały – Alfa i Omega, Początek i Koniec, Ten Który Jest, Był i Będzie, trzymający światło, płomień życia w ręce, i w drugiej – Księgę z otwartymi siedmioma pieczęciami. Ziemia, czyściec i piekło są Mu posłuszne, a anioły znaczą światłem drogę Jego powtórnego przyjścia.

Ponadto w obrazach zastosowano jeszcze jeden schemat, jak już wspomniałam wyżej, przy omawianiu części dolnej obrazów – historia, ukazana w tle i w przedstawianiu grzechów głównych cofa się od dzisiejszych czasów aż do czasów Chrystusa (nie zawsze trzymając się ściśle takiego założenia, ale jednak stuleciami przechodząc „w głębię” epok). Ma to uzmysłowić widzowi niezmienność ludzkich postaw, charakterów, poczynań, grzechów i błędów popełnianych przez wieki i od wieków, bez względu na warunki, w jakich się „rodziły”. One to skazywały i do dziś „skazują” na śmierć Chrystusa, one przyczyniają się do Jego Męki i „krzyżują” Go, tak dziś, jak i w czasie Jego pierwszego przyjścia. Jedynym światłem w mroku ludzkich słabości jest droga z Chrystusem, ku Zmartwychwstaniu.

Stacja I „Skazanie Chrystusa na śmierć” (2012)

Chrystus przed Piłatem, który jest odziany w togę, współczesny nam strój sędziego. Za nim stoi diabeł w adwokackiej todze. Zamiast twarzy ma głowę świni. Spod nóg sądzących uciekają szczury – symbol tchórzostwa i podłości. Po drugiej stronie Chrystusa współcześni nam wołający „Ukrzyżuj Go!”: wojujący ateiści, apostaci itp. – bogacz, współczesna wyzwolona feministka, naukowiec, udowodniający, że Boga nie ma, student z Manifestem Marksa pod pachą… Wszyscy oskarżają skazańca, wskazując na niego palcami. U ich nóg wściekłe psy, ujadające i żądne krwi. W dalekim tle nad sędzią skazańcy w kajdanach, czasem niesłusznie skazani, pędzeni z sądu do więzienia. Po drugiej stronie protest ludzi pracy pod sejmem, który niewłaściwymi ustawami jest również niejako sędzią skazującym ludzi na niesprawiedliwą egzystencję.

Nad Chrystusem jeszcze otwarte Niebo i płaczący symbol Opatrzności zasłaniający oko rękami ojca, by nie widzieć cierpienia syna oraz płaczący Duch Święty – symboliczna gołębica. W górnych narożnikach – płaczące anioły trzymają sznury, którymi związano Chrystusa prowadzonego do Piłata.

W dole obrazu trzy scenki przedstawiające pierwszy z grzechów głównych – pychę. W pierwszej ukazano pychę władzy: państwowej w osobie króla, kościelnej w osobie biskupa i urzędowej w osobie urzędnika. Wszyscy przedstawiciele władzy lekceważą wyraźnie błagające kobiety będące przedstawicielkami zwykłych ludzi. W środkowym polu dama przed lustrem, które trzyma śmiejący się czort, pyszni się swoją urodą, bogactwem, szatami i klejnotami. Za nią paw, symbol pychy. W trzecim polu bogaci gazdowie wracają z kościoła do wystawnej chałupy, po drodze mijając i wygrażając proszącemu o wsparcie biedakowi: „My bogoce nie będziemy godoć z takim biedokiem sietniokiem…!”

Stacja II „Chrystus bierze krzyż na ramiona” (2012)

Na ramiona Chrystusa krzyż wkładają z ironicznym uśmiechem hitlerowiec i stalinowiec, przedstawiciele totalitaryzmu, który niejeden krzyż włożył na ramiona narodów. U ich stóp szakale czają się do skoku. Po drugiej stronie hieny szarpią za suknię Zbawiciela.

W tle nad sceną wkładania krzyża, zaczyna się historia. Żydzi pędzeni do obozu w Oświęcimiu, niekończący się korowód wygnańców na Sybir i góra Grabarka, gdzie pątnicy na kolanach przynoszą swoje krzyże – jest już ich tysiące… Drogi usłane są krzyżami tych, którzy nie dotarli. Nad ogromem ludzkiego nieszczęścia Niebo już zamknięte, choć nadal Oko Opatrzności płacze nad losem Syna i ludzi… Jednak nie może zmienić tego, co zostało zdecydowane, nie może wpływać na to, co ma się wypełnić, nie może cofnąć raz danego słowa, przyrzeczenia ludziom zbawienia przez krew własnego Syna… Serce Ducha Świętego również krwawi, lecz Niebo jest zamknięte na to, co dzieje się na ziemi… Płaczące anioły trzymają bicze, którymi biczowano Chrystusa i trzcinę, którą włożono Mu w ręce podczas koronowania cierniową koroną. W dole obrazu ponownie pycha – ta która pchnęła i pcha dalej do walki nazywających się katolikami, tych którzy krzyżem podpierają swą nienawiść i chęć do eliminowania wszystkich „niewiernych”, zapominając o ewangelicznych przesłaniach… Krzyżowcy z krzyżem na piersiach i sztandarach, bezlitośnie mordujący Mahometan wierzących również w jedynego Boga inaczej tylko nazywanego… Krzyżacy krzyżem się okrywający, w imię krzyża mordujący i niewolący ochrzczonych już Litwinów i Polaków na podległych sobie ziemiach… I dzisiejsi „krzyżowcy” wygrażający krzyżem i wyklinający wrogów Kościoła i Chrystusa, (albo tylko inaczej myślących …), a wybitnie przyczyniający się do pomnożenia liczby owych wrogów… Pycha nie zna granic i, jak mówiono, jest matką wszystkich dalszych grzechów głównych. Dotyka każdego środowiska i każdego stanu, nie wyłączając duchownego… niestety…

Stacja III „Pierwszy upadek Chrystusa pod krzyżem” (2012)

Chrystus po raz pierwszy upada pod ciężarem krzyża, a my cofamy się do XIX wieku. Nad upadającym – żandarm jeszcze w uniformie z początków XX stulecia, ale już gapie przy drodze to odziani w XIX-wieczne stroje dandysi, z których jeden to wcielony szatan pokazujący język. Obaj sprawiają wrażenie bliskich przyjaciół, obaj szydzą z upadającego Chrystusa. Spod ich nóg wyślizgują się węże, jadowite gady pragnące ugryźć skazańca.

W górnym tle, nad głównymi postaciami cierpiący z Chrystusem biedacy. Robotnicy idący co dzień do ciężkiej pracy w fabryce opasłego bogatego fabrykanta. Chleb musi wystarczyć wielu za całodzienne pożywienie, niejeden przypłaca zdrowiem ciężką pracę i marne wynagrodzenie. Za to bogacz, nieczuły na prośby matki upadłego z wycieńczenia robotnika, nakazuje im iść mimo wszystko do fabryki.

Z drugiej strony wielodzietna rodzina emigruje za chlebem do Eldorado, do Ameryki… Niejednemu to Eldorado zamieniło się w piekło… I znów Niebo zamknięte nad ziemskim cierpieniem, choć płaczące… Anioły w górnych narożnikach trzymają w rękach kolumnę, przy której biczowano Chrystusa oraz koronę cierniową.

W trzech dolnych polach obrazu następny grzech główny – chciwość. W środkowym polu nienasycony skąpiec leży na milionach, przygniatają go dodatkowe worki z pieniędzmi i jeden ze znakiem zapytania – co tak naprawdę przygniata bogacza? Może nie miliony, a… chciwość?

Z lewej strony chciwy handlarz niewolników negocjuje cenę z nie mniej chciwym wygody i piękności ciemnoskórej dziewczyny – przyszłym właścicielem owej taniej siły roboczej oraz obiektu własnych namiętności…

W prawym dolnym narożniku chciwość szlachecka – odrabiających pańszczyznę chłopów biczem pogania chciwy łask pana ekonom liczący na dodatkowe zyski za swoją służalczą służbę.

Chciwość, pierwsza córka pychy…

Stacja IV „Chrystus spotyka swoją Matkę” (2012)

Ciężko przeżywa spotkanie z matką skazaniec idący na śmierć. Jej serce przeszywa miecz boleści, omdlewa w podtrzymujących ją ramionach św. Jana… Jej syna pogania biczami pachołek – cham wynajęty do pilnowania, by skazaniec doszedł na miejsce kaźni. U jego nóg plącze się dzik, symbol chamstwa i prymitywności.

Cofamy się do XVIII wieku. Nad główną sceną spotkania Chrystusa z matką, w dalekim tle pożegnanie rozpaczających matek z synami idącymi na front. Idą w daleką drogę, ale jakby ku Niebu… Z prawej – matki rozpaczające przy pożegnaniu synów siłą wcielanych w cesarskie wojska na 12 lat (tzw. pobór). Tak było za czasów zaborów również na Podhalu. Nad nimi Niebo zamknięte, a płaczące oko Opatrzności coraz bardziej krwawe. Anioły trzymają siedem mieczy boleści, jakie przeszyły serce matki Zbawiciela.

W trzech dolnych polach dalsze sceny z udziałem chciwości – drugiego z siedmiu grzechów głównych. W środku następny chciwy bogactw, wyciągający szpony do skarbca pełnego kosztowności. W oczach ma tylko złoto, a otacza go opiekuńczymi skrzydłami diabeł, patron chciwców… Po lewej stronie – chciwość władców państwowych: rozbiór Polski. Władcy Rosji, Austrii i Niemiec kreślą na mapie swoje granice biegnące przez polskie ziemie. Po prawej – chciwość niektórych przedstawicieli kościoła… Biednej matce zmarłego najstarszego z dzieci pleban każe zapłacić za pogrzeb horrendalną jak dla niej sumę. Od tej zapłaty uzależnia chrześcijański pochówek.

Stacja V „Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Chrystusowi” (2012)

Przymuszono wracającego z synami z pracy w polu, Szymona z Cyreny, by pomógł słabemu z nadmiaru cierpień Jezusowi choć na chwilę nieść ciężki krzyż. Cofamy się nadal w historii – wiek XVII i XVI obfitował w nieczystość, drugą córę pychy.

Ale najpierw spójrzmy, jak XVII-wieczny pachoł przymusza Szymona do pomocy w niesieniu krzyża. Za nimi, niby szpieg z czasów Chrystusa, pojawia się żydowski kapłan świątynny. Obserwuje bacznie, z cynicznym uśmiechem, czy wszystko idzie swoim porządkiem. Pod nogami pachołka przysiadła ropucha – symbol obrzydliwości, a Chrystusowi drogę zastępuje czarna pantera – w owych czasach symbol czarta i czystego zła. Uniesioną łapą usiłuje dosięgnąć zmęczonego Skazańca.

W dalszym tle nad sceną główną cierpiący swój ciężki los niewolnicy: jedni pracujący w kamieniołomach, w kajdanach dźwigający kosze z urobkiem do wagoników transportowych. Pilnujący pracy niewolniczej strażnik przymusza zdrowego niewolnika do podjęcia kosza padłego z wycieńczenia współtowarzysza niedoli. Drudzy w kajdanach załadowują na statek wielkie bele bawełny, a pilnujący ich dozorca zmusza jednego do wzięcia ciężkiej beli porzuconej przez zmarłego z wycieńczenia innego niewolnika.

Anioły w górnych narożnikach trzymają w dłoniach kajdany symbolizujące więzienie i niewolnictwo oraz motykę – narzędzie rolnicze, atrybut Szymona z Cyreny. Niebo pozostaje zamknięte, trójkąt Opatrzności w krwawym odcieniu… A w dolnej części obrazu następny z grzechów głównych, ponoć najbardziej obrzydły Bogu – nieczystość.

W lewym polu leśniczy za worek dukatów pragnie siłą zdobyć służebną dziewczynę zbierającą grzyby. W środkowej części arystokrata sprowadził z zamtuza do własnego domu dziewkę, z którą się zabawia… Widzi to żona płacząca w drzwiach komnaty.

W prawym dolnym rogu obrazu panicz wiedzie z zamtuza dwie sprzedajne dziewki, a do domu rozkoszy wchodzi następny klient z dziewką… Nad wszystkimi aktorami tych scenek czuwają, osłaniając ich skrzydłami, diabli…

Nieczystość – najbardziej kuszący człowieka wysłannik Złego…

Stacja VI – „Weronika ociera twarz Chrystusowi” (2015)

W drodze na Kalwarię zastępuje Chrystusowi drogę kobieta. Na kolanach, ze łzami w oczach, ociera chustą umęczoną twarz. Na chuście pozostaje odbicie oblicza. Patrzą na to zdziwiony, zmęczony Szymon i zmuszający go do pomocy w dźwiganiu krzyża pachołek w XVI-wiecznym stroju. Jesteśmy w epoce Renesansu. Pod nogami pachołka przedrzeźniająca innych małpa – symbol głupoty i bezmyślnej beztroski.

Pod zamkniętym Niebem niewolnicy pracują na plantacji bawełny. Niewolnica podaje wodę w dzbanie zmęczonemu pracą niewolnikowi. Po lewej stronie niewolnicy pędzeni na targ. Litościwa kobieta chce otrzeć twarz ostatniemu z zakutych w dyby ludzi, jednak dozorca z biczem odgania ją od więźniów. Płaczące anioły trzymają w rękach chusty – atrybut Weroniki. Dół obrazu to dalsze trzy scenki, w których króluje nieczystość.

W środku przykład wszeteczności ogarniającej nawet kręgi dostojników kościelnych – rodzina Borgiów. Papież Aleksander VI wraz ze swoimi nieślubnymi dziećmi, z których jeden był również kardynałem mającym kochanki, drapieżna i rozpasana Lukrecja z flakonikiem trucizny u pasa… Czasy skrytych morderstw, otruć oraz rozpasanych namiętności, ludzi nieliczących się z niczym i z nikim (choć nie brakło wtedy i świętych: św. św. Jan od Krzyża, Teresa z Avila, Ignacy Loyola itd.).

Po lewej – sodomici, po prawej – pedofil i jego ofiary do końca życia przeżywające swoją krzywdę.

Grzech zawsze tłumaczony i osłaniany przez adwokatów zła.

Stacja VII „Chrystus upada po raz drugi” (2012)

Ciężar krzyża nałożonego przez grzesznych ludzi na barki Zbawiciela przytłacza go coraz bardziej. Po raz drugi upada, bo przecież też jest człowiekiem, więc nic, co człowiecze nie może mu być obce…

Jesteśmy już w czasach, kiedy na polskiej ziemi panoszyli się Krzyżacy, pod znakiem krzyża zagarniający ogniem i mieczem coraz to szersze obszary pod swoje władanie i wyniszczający rdzenną ludność tych ziem. Fałsz i obłuda idące przez wieki z człowiekiem aż po dzisiejsze czasy najczęściej przybierają oblicze świętości… Rycerze zakonni z krzyżem na piersi mordowali ludność, palili wsie, więzili niepokornych w straszliwych warunkach, znęcając się niejednokrotnie nad skazańcami… Nie przeszkadzało im to w modlitwach i codziennym słuchaniu mszy świętej. Tym sposobem chcieli niejako zyskać Boże błogosławieństwo i akceptację dla swoich niecnych działań.

Zewsząd wybiega robactwo, karaczany oblegające upadłego Chrystusa, symbol zła oblegającego dobro… A on jeszcze pochyla się w miłosierdziu nad nimi… Głupawy pachołek, sługa krzyżacki, ciągnąc za rozdartą szatę i bijąc, ponagla umęczonego do powstania i dalszej drogi…

Nad główną sceną po prawej – Krzyżacy palą wieś i mordują jej mieszkańców.

Po lewej – palenie czarownic. Nieraz niesłusznie palono kobiety – zielarki, znające się na leczeniu chorób lepiej niż ówcześni medycy, którzy oprócz puszczania krwi i pijawek najczęściej stosowali mikstury niepomagające chorym, a wręcz czasem szkodliwe… Wystarczyło np.: w akcie zemsty zadenuncjować kobietę i inkwizycja skazywała ją w niesprawiedliwym procesie na spalenie. Inkwizytor lub jego przedstawiciel z krzyżem w ręku towarzyszyli paleniu takich kobiet, tych parających się czarną magią, jak i tych niewinnych…

Na to wszystko płacząca Opatrzność wciąż spogląda z zamkniętego Nieba…

Pod główną sceną obrazu następny z grzechów głównych – zazdrość… Od lewej – opiekunowie bogatej sieroty zabierają jej złoty łańcuch, symbolizujący rodowy majątek. W środkowej części matka z zazdrości o syna pragnie zabić jego ukochaną… Po prawej – dwie gaździny, starsza i młodsza, kłócą się o własność jednej z nich: kurę i jajka, które ta zniosła na wspólnej miedzy… Znów zazdrość o majątek. Anioły w górnych rogach obrazu trzymają krzyżackie miecze.

Stacja VIII „Chrystus spotyka płaczące niewiasty” (2012)

To niemal wyróżnienie, że właśnie do niewiast przemówił w swej krzyżowej drodze. Choć były to gorzkie słowa – „Nie płaczcie nade mną, ale nad synami waszymi…” Skatowany Chrystus surowo upomina, ale z dobrocią. Chce, by ludzie opamiętali się, jeszcze mają darowany im na to czas… Bo synowie i dalsze pokolenia cierpieć będą za grzechy ojców…

Ewangelia nie wspomina nikogo innego, do kogo odezwałby się Jezus podczas swej drogi na Golgotę. Tylko płaczące niewiasty miały to szczęście usłyszeć słowa napomnienia od Zbawiciela. Ulitował się nad ich płaczem i wskazał im drogę w podtekście swego ostrzeżenia, drogę… za sobą… z własnym krzyżem, który każdy z nas dźwiga przez życie…

Znów cofamy się w głębsze czasy średniowiecza. Tatarzy napadają na wieś, palą i mordują mężczyzn, a kobiety i dzieci biorą w jasyr. Palą też klasztory, gwałcą i mordują zakonnice. Ostatnie z nich zebrały się wokół Najświętszego Sakramentu, by nie tyle modlić się o życie, ile o zmiłowanie nad tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Ta modlitwa trwa przez wieki.

W dolnej części obrazu dalsze przykłady zazdrości. Po lewej stara gaździna przeklina młodą, zazdroszcząc jej urody. Po prawej syn króla, zazdroszcząc mu korony i władzy, pragnie skrócić jego żywot, by przejąć po ojcu panowanie.

A w środkowej scenie zazdrość o talenty – to legenda o dwóch braciach, którzy budowali Kościół Mariacki w Krakowie… Jeden w budowie swojej wieży wyprzedził drugiego, za co został przez brata zabity. Jednak zabójcy sumienie nie pozwoliło żyć dalej – rzucił się ze swej wieży, nie dokończywszy jej budowy… Z tego powodu jedna z wież Kościoła Mariackiego jest wyższa od drugiej.

Anioły trzymają atrybuty kobiet – wrzeciona – jedno puste, drugie pełne… Pusty wewnętrznie człowiek zawsze zazdrości temu, którego umysł i dusza są pełne treści…

Stacja IX „Chrystus upada po raz trzeci” (2012)

Zbity, skrwawiony, już nie może podnieść się spod przytłaczającego go krzyża. Zmuszają do tego, ciągnąc za włosy i podartą suknię, zadowoleni z dobrze wykonywanego przez siebie obowiązku pachołkowie… Ironicznie wykrzywione twarze świadczą o braku jakichkolwiek pozytywnych uczuć. Przygląda się temu ciekawa, lecz równie bezmyślna jaszczurka. Za skazańcem podążają jego załamująca ręce w bezgranicznej rozpaczy Matka i najbliższy przyjaciel, Jan. Ona nie do końca rozumie sens męki Syna, choć przeczuwa wielkość tego wydarzenia…

Ale człowiecze serce Matki umiera powoli wraz z sercem jej Syna…

I znów cofamy się do czasów najdawniejszych – wczesne średniowiecze… W górnym tle głównej sceny, po lewej cesarz Konstantyn zbrojnie zdobywa Rzym pod znakiem Krzyża… Czy aby dobrze zrozumiał widzenie i przesłanie „Tylko pod tym znakiem zwyciężysz…”? Czy Chrystus nakazywał orężem ewangelizować pogan? Czy Apostołowie z mieczem w ręku głosili Ewangelię?

Po prawej pogańscy wojownicy zabijają pierwszych – słowiańskich może..? – chrześcijan, wprowadzając ich tym samym w poczet pierwszych męczenników. W dalekim tle widać już Golgotę oczekującą na wypełnienie Pisma i spełnienie ofiary za grzechy całego świata… Jeszcze poświata słoneczna chowa się za wzgórze krzyży… Już niedługo zgaśnie…

W rękach płaczących aniołów rózgi, którymi pachołek siecze Chrystusa i korona cierniowa…

A w dolnej części obrazu rozpasało się obżarstwo… Wszyscy siedzą i leżą na górach różnorakiego jedzenia, obżarci, jeszcze pochłaniają już niemal wychodzące uszami mięsiwa, wędliny, nabiał, pieczywo itd… Jeden zwraca nadmiar zjedzonych dań, dalej mając zamiar zajadać trzymaną w ręku, przygotowaną do konsumpcji kiełbasę… Bogaty gospodarz odprawia z niczym biedaka, siedząc w dobrze zaopatrzonej komorze pełnej zapasów jedzenia i picia…

I tu wyraźnie widać, jak wszystkie grzechy główne łączą się ze sobą w całość, pochodzącą niewątpliwie od… pychy…

Stacja X „Chrystus z szat obnażony” (2012)

Skazaniec dociera na miejsce przeznaczonej kaźni. Ale nie będzie Mu oszczędzona jeszcze jedna hańba – publiczne odarcie z odzienia, z szat okrywających skatowane ciało… To nie wyłączne odarcie z szat, to również odarcie z ludzkiego szacunku, niemal z szacunku do siebie samego… Z intymności ciała i ducha… z ostatnich symboli czystości duszy… Brutalna ingerencja w prywatność, symbol ostatecznego ubezwłasnowolnienia… I na to zgadza się Baranek Bez Skazy…

Z białej tkanej tuniki odzierają Chrystusa żołnierze bizantyjscy, bo wchodzimy w czasy przejściowe… Koniec wielkiego starożytnego Rzymu, imperium, które trzęsło ówczesnym światem…

W tle po prawej – męczeństwo pierwszych chrześcijan na arenach rzymskich „cyrków”… „Panem et circenses” („chleba i igrzysk”) – wołał tłum… i dostawał, czego chciał od rządzących, w obawie przed gniewem tłumu… Ten schemat do dziś funkcjonuje, choć w innych warunkach…

W tle po lewej męczeństwo na kole, jedna z popularnych w tamtych czasach tortur, którymi pozbawiano życia pierwszych męczenników. Nad wszystkimi Anioły, podające palmy męczeństwa i wprowadzające dusze zamęczonych do raju…

Anioły w górnych rogach obrazu trzymają szatę Chrystusa i tabliczkę, którą zawieszono nad głową Ukrzyżowanego.

A pod sceną główną grzech pijaństwa… Jakże popularny i dzisiaj… Pijacy topią się w winie, śpią na wpół rozebrani w alkoholowym upojeniu, na stole i pod nim… Zapłakana żona wraz z dziećmi próbuje powstrzymać męża przed dalszym nałogiem… Brak tylko psychologa, lekarza i ośrodków przeciwdziałania alkoholizmowi, jak to dziś bywa… A przecież najlepszy Lekarz spogląda umęczonym wzrokiem na ludzkie ułomności i czeka… wciąż czeka na każdego, kto wyciągnie rękę do Niego po pomoc… Niczym przystań dla rozbitków… Jak ostatnia deska ratunku…

Stacja XI „Chrystus do krzyża przybity” (2013)

Jesteśmy już w czasach starożytnego Rzymu. Palą się żywe pochodnie z pierwszymi chrześcijanami w ogrodach cesarskich. Orszak Nerona z pucharami wina w rękach, odziany w wieńce i girlandy kwiatów, ze śpiewem i tańcami ogląda widowisko, rozświetlające mrok wieczorny. Niestraszny im swąd palonych ciał, ani jęki i krzyki męczonych. To takie ekscytujące! Krew, tortury, znęcanie się, gwałt zadawany ciału i duszy, wreszcie mord na oczach tłumu, wszelkie anomalie kształtujące chorą osobowość i psychikę – to takie sensacyjne, ciekawe, odmienne od szarej rzeczywistości człowieka, zmęczonego pracą, codziennością… lub lenistwem i jego codziennością. To upaja jak narkotyk… Apoteoza śmierci… Czy to też nie idzie z człowiekiem przez wieki?…

Obok ukrzyżowani – niewolnicy lub też pierwsi chrześcijanie, opłakiwani przez rodziny, przyjaciół, wyśmiewani przez oprawców i ich panów.

A pod nimi krzyżują Chrystusa. Oczami męki wpatrzony w zamknięte Niebo i w tych, za których poddaje ręce i nogi pod gwoździe… Wiszą nad tą sceną kaźni nietoperze, dawniej uważane za symbole zła i… przemądrzali faryzeusze cieszący się z pomyślnego dla nich, jak sądzą, zakończenia historii Człowieka, który ośmielił się mienić Synem Bożym i wytykać ich błędy… Czują się tak pewni jako naród wybrany, że oczy i uszy mają zamknięte na Poznanie… Czyżby poznali dopiero przy drugim Przyjściu Chrystusa?…

Anioły z atrybutami Męki Pańskiej płaczą… Może i dziś?…

Gniew, następny z grzechów głównych, związany jest nieodmiennie z innymi grzechami – zazdrością, chciwością, pychą, właściwie z wszystkimi pozostałymi.

Mąż bije żonę, bo dała swą suknię niewolnicy. Pan bije niewolnicę, bo rozbiła dzban. Niewolnicy pragną zabić pana, zdobywając w ten sposób wątpliwą wolność, choć pan nie był uciążliwy dla sług, zagłębiając się wyłącznie w pismach i dysputach. Gniew dopada każdego bez względu na wiek i profesję… Tylko czy słuszny? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam, bo złość i gniew to niezupełnie to samo…

Stacja XII „Chrystus umiera na krzyżu” (2013)

„Wykonało się…” Niebo zamknęło się całkowicie, nie chcąc patrzeć na śmierć Syna Bożego. Krwawy księżyc i słońce gasną powoli. Z grobów umarli powstają. Ziemia pęka w szczeliny. Pan życia i śmierci umarł po trzygodzinnej męce.

Co za paradoks! On, który twierdził: „Jam jest Zmartwychwstanie i Życie – kto wierzy we mnie, nie umrze na wieki…”, „Jam jest Droga, Prawda i Żywot…” – umiera na oczach tłumu, szydzącego: „Jeśliś jest Synem Bożym zejdź z krzyża… poproś Ojca, by Cię wybawił…”! Jego śmierć odbiera wszelką nadzieję tym, którzy uwierzyli Jego słowom! Jego męka pozbawiła tej nadziei prawie wszystkich apostołów – uciekli, dbając o swe życie już na początku jego drogi krzyżowej… Tylko Jan został do końca, wraz z Matką wyciągającą do zamkniętego Nieba ręce w geście skrajnej rozpaczy – „Czemuś odebrał mi Syna…?” Jakże często i my nie rozumiemy śmierci bliskich… Jak często pytamy: „Dlaczego…?” Bo Matka też była tylko człowiekiem, a raczej… niewiastą… Więc pierwsze odczucie rozpaczy targnęło nią pod krzyżem… Potem skamieniała w bólu, aż do zmartwychwstania…

I jeszcze tylko dawna jawnogrzesznica, Magdalena, nie bała się być do końca pod krzyżem. Ona została obdarzona przebaczeniem. Słowa Chrystusa „Ja ci przebaczam… Idź i nie grzesz więcej”, podczas gdy wszyscy ją potępili, zapadły jej głęboko w serce… Odtąd już musiała porzucić dawną drogę i pójść do końca za Chrystusem…

Pod krzyżem zgromadzili się wszyscy – dobrzy i źli, tłum idących przez wieki… Wśród tych po złej stronie – Stalin, caryca Katarzyna, Napoleon, Borgia i inni. Po drugiej stronie święci… Za wszystkich jednako Chrystus oddał życie i tylko od nich zależało, jaką drogę wybiorą… Chrystus swą śmiercią daje szansę wszystkim…

W dolnych polach obrazu dalsze sceny gniewu – szóstego z grzechów głównych.

Opiekun w gniewie bije pejczem dziecko za złamaną przez nie motykę. W głębi płacze dziewczynka, widząc całą scenę. W środkowym polu Herod przygląda się wykonywaniu jego rozkazu – mordowaniu małych dzieci… A dziś, czy nie ma współczesnych „Herodów”…? Gniew, że ktoś śmie zakłócić spokój mojego egocentrycznego życia, zmienić jego sens, zmuszając do rezygnacji z własnych ambicji, egoistycznych pragnień… Więc należy go wyeliminować… Z prawej – arcykapłan przed świątynią wyrzuca w gniewie Apostołów niosących Dobrą Nowinę o Zmartwychwstaniu. Historia przez wieki obfitowała w różnorakie przejawy gniewu, który zawsze prowadził do nienawiści i nieprzewidywalnych w skutkach działań, a w rezultacie do różnego rodzaju klęsk…

Stacja XIII „Zdjęcie z krzyża” (2013)

Pod krzyżem pozostali już tylko najwierniejsi. Delikatnie ściągają ciało Chrystusa z drzewa męki: Nikodem, Jan, przywarta do nóg zbawiciela Magdalena, dwóch przyjaciół pomagających dźwigać bezwładne ciało i matka, podtrzymująca świętą głowę…

Tylko jeden anioł z Nieba odważył się spojrzeć i zapłakać otwarcie nad tą sceną oraz bólem wszystkich, którzy pozostali, opuszczeni przez mistrza. Nawet Opatrzność jeszcze skrywa swe oblicze w chmurach otwierającego się powoli Nieba.

W tle matki opłakujące poległych w walce synów. Anioły trzymają gąbkę z octem, którą pojono Chrystusa przed śmiercią oraz drabinę potrzebną do ściągania ciała z krzyża. Chyłkiem, spoglądając ze strachem na to, co się dzieje, ucieka spod krzyża ostatni faryzeusz. On też wytrzymał do końca, by zobaczyć, czy naprawdę Chrystus umarł. Czy może w tajemnicy przed innymi zaczął wierzyć?

Ciało Zbawiciela pozbawione już aureoli – światła życia, otaczającego Jego postać w poprzednich stacjach. To tylko ciało, z którego duch poszedł do Ojca i do piekła, by nawiedzić zmarłych, dać im nadzieję na zmartwychwstanie.

Żałobna scena główna pozornie kłóci się z dolnymi scenkami obrazującymi ostatni z grzechów głównych – lenistwo. Uczniowie w szkółce korzystają z lenistwa śpiącego nauczyciela i porzuciwszy tabliczki z połamanymi rysikami (jesteśmy w czasach starożytnych), psocą na potęgę, lekceważąc zdobywanie wiedzy. Nawet sowa – symbol mądrości – drzemie leniwie z przymkniętym okiem.

W środkowym polu bogaty pan leniwie przeciąga się na łożu, podając niewolnicy nogę do mycia i objadając się podanym jedzeniem. Drugi niewolnik z wachlarzem usługuje mimo bardzo młodego wieku. Po prawej praca przy wydobywaniu ziemi ze zbocza. Jeden z pracowników ukrył się za krzakami, by zasnąć smacznie. Puste taczki i porzucona motyka świadczą o jego lenistwie.

Stacja XIV „Złożenie Chrystusa do grobu” (2013)

Ostatnia odsłona krzyżowej drogi Jezusa: godny pochówek, złożenie ciała do grobu użyczonego przez bogatego przyjaciela Chrystusa, Józefa z Arymatei. Któż z żałobników przypuszczał, że za trzy dni zastaną grób pusty i spotkają zmartwychwstałego w innym, choć podobnym ciele? Z przygotowanego otwartego już grobu wymykają się wszystkie robaki, zwykle toczące zmarłe ciała – jakby instynkt nie pozwalał im naruszyć złożonej do tego grobu świętości.

Brakuje w tej scenie Magdaleny, która prawdopodobnie poszła po olejki, by namaścić ciało Jezusa. A może nie mogła już dłużej znieść widoku zmarłego Mistrza, który mówił o sobie, że jest drogą, prawdą i życiem – czyżby i ona zwątpiła?

W tle idą za Chrystusem do grobu dusze zmarłych – wszystkie jednakowe, jednako odziane: nie ma tu ani króla, ani cesarza, ni papieża, czy biskupa – wszyscy po śmierci stają równo przed Bogiem.

Na horyzoncie zaczyna być widoczne światło – zapowiedź wielkanocnego poranka. Na jego tle krzyże przypominające drogę do zmartwychwstania. Niebo otwiera się, choć Opatrzność jeszcze w żalu skrywa Ducha Świętego. Anioły płaczą, trzymając w dłoniach flakonik z olejkami i kamień zamykający Grób Pański.

W dolnej części obrazu jeszcze lenistwo, to duchowe. Od lewej – ówczesny naukowiec znudzony wiedzą i życiem, wpadający w melancholię z duchowego lenistwa, drzemie wśród zwojów ksiąg. Zasłona zżarta przez brud i dziurawa symbolizuje leniwą duszę.

W środkowej scence braciszkowie zakonni modlą się w kaplicy. Spływa na nich światło łaski bożej i błogosławieństwa. Tylko jeden skrywa się w tylnej ławce, drzemiąc na modlitwie. Budzi go anioł, podając różaniec i nakłaniając do aktywności, do rozmowy z Bogiem.

Po prawej – lenistwo w słuchaniu dobrej nowiny. Słuchający apostoła zatykają sobie uszy, nie chcąc przyjąć Prawdy. Wygodnie jest tkwić w swojej prawdzie, nie naginając umysłu do nowej nauki i do dialogu.

„Zmartwychwstanie – Chrstus Alfa i Omega” (2013)

Kompozycja obrazu, jak wspomniano we wstępie, diametralnie odbiega od pozostałych czternastu. Nie jest to kolejna stacja drogi krzyżowej, a wyłącznie radosny finał Męki Pańskiej.

W owalu Chrystus Zmartwychwstały, unoszący się między Niebem a Ziemią, w nowym, świetlistym ciele, w rozwianej szacie (całunie, którym był owinięty w grobie). Nad nim, w otwartym już szeroko Niebie oko Opatrzności – pogodne, można rzec wesołe i Duch Święty w postaci gołębicy zlatujący na świat. Niebo jakby łączyło się z Ziemią poprzez kosmos i Ducha (wirujące planety, słońce, księżyc, światło). Chrystus jako pan całego świata ma koronę na głowie, a w rękach ogień życia i księgę z literami alfa i omega oraz otwartymi już siedmioma pieczęciami (Apokalipsa). Ziemię z Niebem łączą również zastępy aniołów ze świecami w dłoniach (znów ogień – symbol odradzającego się życia) wprowadzający Chrystusa do domu Ojca. Z martwych powstały depcze czaszkę – symbol śmierci, którą pokonał.

W tle za Chrystusem krzyż, na którym wypisano w łacinie i języku polskim część imion, jakimi nazywa się sam Jezus w Ewangelii. Na listwie oddzielającej Ziemię od czyśćca jest jeszcze jedno z ewangelicznych imion Boga napisane w językach polskim i hebrajskim. Na szacie pierwsze słowa Ewangelii wg św. Jana, w językach polskim i hebrajskim (fonetycznie). Wszystkie języki użyte w napisach (oprócz polskiego), to te w których w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, aż do czasów świętych Cyryla i Metodego wyłącznie dozwalano sprawować modły liturgiczne.

A na Ziemi prości ludzie cieszący się z tajemnicy Wielkanocy i wielbiący Odkupiciela – rodzina góralska w komplecie… Mały siuhajicek trzyma w ręku bazie, przy nim baranek, a przy małej góralce kosołecka jajek – wszystko symbole nowego życia i zmartwychwstania tak dobrze znane nam z tradycji wielkanocnych. Góralka-matka też nosi w sobie nowe życie, radosna nie tylko z powodu Wielkiej Nocy…

Cała górna część owalu, a więc Niebo i Ziemia jest radosna w wyrazie i kolorycie (choć Ziemia już bardziej mroczna od Nieba…). To radość z drogi do zmartwychwstania, którą ukazać ma Zbawiciel.

Pod tą radosną częścią odcięta niejako część ciemniejsza, w którą jednak jeszcze wpada odblask niebieskiego światła – to czyściec. Dusze wpatrzone w światło Zmartwychwstałego wprawdzie oczyszczają się w zielonkawym ogniu, jednak mając nadzieję i czekając na wyjście, chwalą go uśmiechnięte.

Oddzielone definitywnie od czyśćca napisem „Tam będzie płacz…”, niemające wstępu wyżej piekło, stanowi dół owalu. Szatan kulący się przed „zwycięzcą śmierci, piekła i szatana” osłania swe ofiary i nie wypuszcza spod skrzydeł potępionych dusz wykrzywionych w parkosyzmach męki. Dla nich nie ma nadziei… tylko wieczny ogień samotności, tęsknoty za Bogiem. Ogień wiecznego odrzucenia…

Całość owalu poprzez jego podział tworzy jakby pisankę, również symbol Wielkanocy, której centralną postacią jest pan życia i wszechświata materialnego i duchowego. Nie było to pierwotnym zamierzeniem autorki.

Narożniki obrazu poza owalem ozdabiają kwiaty charakterystyczne dla podhalańskiego malarstwa na szkle.

Wystawę przygotowała: Bożena Olszewska

Autorzy zdjęć: Adam Zakrzewski, Bartosz Filipczyk

Odpowiedzialna za realizację wystawy wirtualnej: Michalina Pietkiewicz

Dofinansowano ze środków programu Rozbudowa zbiorów muzealnych – program własny Narodowego Instytutu Muzeów – 2025 pochodzących z budżetu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego”.

Program: Rozbudowa zbiorów muzealnych.

Nazwa zadania: Zakup cyklu obrazów malowanych na szkle pt. „Pasja” Janiny Walczak-Budzicz, artystki zakopiańskiej.

Zakup cyklu został również dofinansowany z budżetu Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego w kwocie 20 000 zł oraz ze środków własnych w kwocie 12 945 zł.

Instytucja kultury Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego

Facebook - otwiera się w nowej karcieFacebook - otwiera się w nowej karcieInstagram - otwiera się w nowej karcieLinkedIn - otwiera się w nowej karcieTwitter (X) - otwiera się w nowej karcie © 2026 Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu. Projekt i wykonanie: Hedea.pl